Kancelarie odszkodowawcze pobierają zawyżone prowizje
Wiadomości | Finanse 2009-08-20 12:38:45
Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.
Kierowca z Warszawy wspólnie z żoną udali się po pomoc do znanego stowarzyszenia działającego na rzecz ofiar wypadków drogowych. Oboje ucierpieli w wypadku, który spowodował inny kierowca. Na stronie stowarzyszenia przeczytali, że jego pomoc jest bezpłatna, a stowarzyszenie utrzymuje się z nawiązek zasądzonych przez sądy od pijanych kierowców.
Ani poszkodowany kierowca, ani jego żona nie otrzymali jednak bezpłatnej pomocy. Skierowano ich do przybudówki stowarzyszenia, specjalizującej się w reprezentowaniu ofiar wypadków przed ubezpieczycielem.
Firma zażyczyła sobie 12 procent z uzyskanego odszkodowania. Na warszawskim kierowcy kancelaria zarobiła ponad 7 tys. zł (do tej pory uzyskał on 60 tys. odszkodowania). Jego zdaniem to zdecydowanie za dużo, bowiem firma wysłała dotąd zaledwie kilka pism do ubezpieczyciela, z czego połowę zainicjował on sam.
– Przygotowałem niezbędne papiery i prosiłem firmę, żeby wreszcie podjęła niezbędne kroki. Sam nie mogłem przecież dokonywać żadnych czynności, a brakowało mi już środków na kosztowną rehabilitację – pisze do Gazety Prawnej.
Co ciekawe, firma potrąciła również 12 procent od kwoty odszkodowania uzyskanego przez żonę poszkodowanego kierowcy, która nie udzielała żadnego pełnomocnictwa.
Eksperci uważają, że praktyki stosowane przez pełnomocników można zakwalifikować jako wyzysk.
Katarzyna Wójcik-Adamska
Jaka praktyka relacji klientów z kancelariami budzi szczególny niepokój rzecznika ubezpieczonych? Co zarzucają kancelariom ubezpieczyciele, środowisko prawnicze i rzecznik ubezpieczonych? W jaki sposób są pozyskiwani klienci? Jakie zmiany postuluje rzecznik ubezpieczonych?
Więcej: Gazeta Prawna 20.08.2009 (162) – str. 8
Pełna wersja wiadomości prawno-gospodarczych – czytaj na gazeta prawna.pl.
Źródło: Gazeta Prawna 20.08.2009 (162)




