Hazardziści w internecie unikają podatków
Wiadomości | Finanse 2009-08-13 09:22:46
Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.
Gazeta Prawna rozmawia z Tomaszem Chalimoniukiem, prezesem Totolotka.
W Polsce wszystkie firmy zajmujące się hazardem podlegają regulacjom ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Niestety, przepisy tej ustawy nie regulują kwestii związanych z hazardem internetowym.
– To prawda, że ustawa o grach i zakładach wzajemnych w żadnym, nawet najmniejszym zakresie, nie reguluje kwestii hazardu internetowego.
Dzięki temu hazard w sieci kwitnie. Ale czy prowadzony jest zgodnie z prawem?
– Owszem. Obecnie w internecie dostępne są dwa rozwiązania dla zakładów. Pierwsze to gry oferowane przez zagraniczne firmy, które nie podlegają pod polskie przepisy i nie płacą podatków. Drugi segment dotyczy polskich firm, które działają na podstawie ustawy o grach i zakładach wzajemnych i które próbują zmieścić się w ramach prawa.
Takie próby podejmuje też Totolotek?
– Tak.
Jak te próby wyglądają?
– Ustawa reguluje konkretne zachowania. Generalnie wymaga się, aby zakład był przyjmowany w punkcie przyjmowania zakładów, grający musi mieć skończone 18 lat, od wniesionych zakładów firmy zobowiązane są odprowadzać 10-proc. podatek oraz sprzedawcy w punktach przyjmowania zakładów muszą mieć ukończone specjalne egzaminy. To najważniejsze obszary objęte prawem.
Czy tak przyjmowane zakłady niewiele mają wspólnego z internetem, skoro muszą być zawierane w specjalnych punktach? Co oznacza doprecyzowywanie zakładu w internecie?
Jakich zmian trzeba dokonać w ustawie o grach i zakładach wzajemnych, aby uregulować hazard internetowy? Czy Polacy są hazardzistami?
Rozmawiała Ewa Matyszewska
Więcej: Gazeta Prawna 13.08.2009 (157) – str. 4
Źródło: Gazeta Prawna 13.08.2009 (157)




