Ile polskie firmy mogą stracić na blokadzie rynku rosyjskiego
Wiadomości | Sprzedaż 2008-09-01 08:25:24
Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.
Firmy inwestujące w Rosji nie obawiają się dalszego pogorszenia stosunków polsko-rosyjskich. W ubiegłym roku polski eksport wzrósł o 36 proc. W tym roku deficyt w handlu z Rosją wyniesie ponad 8 mld dolarów.
Oficjalnie przedstawiciele wszystkich naszych firm w Rosji nie mają dużych problemów z prowadzeniem tam biznesu.
- Sprzedaż rośnie bardzo szybko, a im towar bardziej luksusowy, tym ten wzrost jest szybszy - mówi Marcin Kowalczyk dyrektor fabryki Bella w Jegoriewsku.
Jeśli chodzi o obecną sytuację, to Bella nie odczuła jeszcze żadnych skutków wydarzeń na Kaukazie i zmiany podejścia do polskich firm. Przypomina sobie jednak, jak kilka lat temu, po kolejnym kryzysie w stosunkach polsko-rosyjskich pojawiły się problemy z importem polskich surowców do produkcji. Na razie jednak nasi przedsiębiorcy w Rosji nie mają większych problemów z prowadzeniem biznesu.
Fabrykę w Rosji miał Atlas. Sprzedał ją prawie dwa lata temu z powodu coraz większej liczby podróbek na rosyjskim rynku.
- To była walka z wiatrakami. Okazało się, że nawet nasze oryginalne zaprawy, produkowane w Dubnej, zaczęto uznawać za podróbki i dystrybutorzy stwierdzili, że wolą wyroby produkowane w Polsce, bo to daje gwarancję, że jest to produkt oryginalny - mówi Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas.
Większym pesymistą jest Andrzej Polaczkiewicz z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
- Na dalszej eskalacji konfliktu nasze firmy mogą stracić nawet 2 mld dolarów - mówi.
Według niego dużo większe straty poniesiemy, jeśli Rosjanie podniosą nam ceny gazu o 40 dolarów na tonie, czyli do poziomu zachodnioeuropejskiego.
- Oznaczałoby to dla nas stratę ok. 3 mld dolarów - wylicza Andrzej Polaczkiewicz. - W sklepach i to tych lepszych, droższych są polskie produkty mleczarskie, polskie owoce i soki i mrożonki. Z drugiej strony chyba każdy z nas miałby problem, by wskazać choć jeden rosyjski wyrób kupiony w polskim sklepie. Jednak Rosja jest głównym dostarczycielem surowców energetycznych do Polski. Bez tych surowców nasza gospodarka nie byłaby w stanie sprawnie funkcjonować i na razie nie ma alternatywy dla dostaw z Rosji.




