4,5 mld euro do wykorzystania
Wiadomości | Dotacje 2007-10-19 11:32:14
Artykuł archiwalny
Ten artykuł jest starszy niż 12 miesięcy.
Chodzi o pieniądze z Programu Operacyjnego "Infrastruktura i środowisko" - największego planu inwestycyjnego w Unii do 2015 r. Za nie mają powstać m.in. tysiące kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, lotniska, nowe oczyszczalnie i wysypiska.
W sumie do wydania jest ok. 28 mld euro z UE. Pieniądze mają pójść na tzw. projekty kluczowe przyjęte przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) - to inwestycje strategiczne dla państwa, które miały dostać unijne euro bez konkursów.
Ale jest problem z pieniędzmi na projekty ekologiczne - miesiąc temu "Gazeta" opisywała zamieszanie, jakie wybuchło, kiedy okazało się, że lista zgłoszona przez Ministerstwo Środowiska jest tak szeroka, że znacznie przekracza to, co trafi do nas z Unii. Samorządy wystraszyły się, że stracą pieniądze, które włożyły w przygotowanie unijnych inwestycji w oczyszczalnie i kanalizację.
Np. Katowice chciały wybudować nową kanalizację za ponad 300 mln euro - bez środków unijnych ten projekt nie ma szans. - Rozpoczęliśmy już projektowanie sieci, za samo przygotowanie całej dokumentacji będziemy musieli zapłacić 12 mln zł - mówi Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent miasta.
MRR odesłało listę z powrotem do resortu środowiska - ten miał wybrać te, które są priorytetowe. W efekcie na liście jest aż 397 projektów - z czego aż 210 to rezerwowe.
Jak mówi minister rozwoju Grażyna Gęsicka, wszystkie projekty z listy mają znaczenie strategiczne. Ministerstwo poprosiło, by resort środowiska wybrał z nich te "bardziej kluczowe".
W sumie zgłoszone projekty miałyby kosztować ponad 13,7 mld euro. Przy założeniu, że samorząd pokrywa 40 proc. kosztów inwestycji, a resztę bierzemy z pieniędzy unijnych, do inwestycji środowiskowych Unia musiałaby nam dołożyć 7,7 mld euro. A jest o ponad trzy miliardy mniej. Gdyby unijnymi miliardami obdzielić wszystkie zgłoszone projekty, samorządy z własnej kieszeni musiałyby pokryć 70-80 proc. kosztów inwestycji. Dla większości gmin to zbyt duży wydatek.
Największa konkurencja jest w projektach związanych z gospodarką wodno-ściekową: 94 spośród nich znalazło się na liście podstawowej i aż 192 na liście rezerwowej.
Wśród projektów rezerwowych MRR chce dokonać dodatkowej selekcji. - Chcemy wybrać te, które będą najlepiej przygotowane do realizacji - mówi Gęsicka. Ale po co lista rezerwowa, skoro pieniędzy i tak nie starczy? MRR przekonuje, że projekty z listy rezerwowej też mają szanse na dotacje z Unii. - Część inwestycji z listy podstawowej być może trzeba będzie skreślić. Widzimy, że część z nich na razie nie spełnia wymaganych kryteriów - mówi Agnieszka Bolesta, wiceminister środowiska.
- Lista podstawowa jest pewną obietnicą, ale nie gwarancją - mówi nam Jerzy Kwieciński, wiceminister resortu rozwoju regionalnego.
Różnica jest taka, że ci, którzy znaleźli się na liście podstawowej, o ile są przygotowani (np. mają pozwolenia na budowę), mogą podpisywać tzw. pre-umowy. I mogą liczyć na zwrot wydanych pieniędzy na przygotowanie projektu. Reszta musi liczyć na łut szczęścia.
Na tym nie koniec zamieszania, bo oba resorty mają swój punkt widzenia, jak oceniać projekty. MRR bardziej przychyla się do dużych projektów, które choć skomplikowane, mają tzw. duży efekt ekologiczny. Z kolei resort środowiska uważa, że ważniejsza jest nie wielkość, a szybkość realizacji projektów.
Źródło: Gazeta Wyborcza




